Playlist

piątek, 1 maja 2015

Rozdział 11..

Rozdział 11..

DOCENIASZ CZYJĄŚ PRACĘ?!

PRZECZYTAŁEŚ? = SKOMENTUJ!!



MELINDA P.O.V



* przypomnienie *

" Będę. "

Ona jest tajemnicza.
Chcę ją poznać.
Nie, poprawka ona jest tajemnicą, którą pragnę i muszę odkryć by zaspokoić samego siebie..

* koniec *







~ Jestem i wzięłam jeszcze jakieś słodycze a Ty wybrałaś jakiś film?
Pyta gdy wchodzi do pokoju obładowana słodkościami.
~ Ey co jest? Stało się coś?
Pyta zmartwiona gdy nie odpowiadam.
Potrząsa moimi ramionami po odłożeniu jedzenia.
~ Tak tak, w porządku.
Odpowiadam szybko.
~ Nie pytałam czy jest okey tylko czy coś się stało, zbladłaś jakbyś zobaczyła ducha.
~ Zrobiłam coś głupiego Per.
Przyznałam gdy umiejętność mowy mi wróciła.
Jednak nie byłam z tego powodu zadowolona.
~ Co odwaliłaś?
Pyta ze stoickim spokojem popijając cole.
~ Lepiej to odłóż bo zarzygasz mi cały pokój colą.
Uprzedzam a ona wykonuje moje polecenie.
~ Napisałam do niego.
Szepczę tak, że sama ledwo co siebie słyszę.
~ Ty zrobiłaś co?
Zapytała niedowierzając.
~ Napisałam do niego.
Powtarzam.
~ Mów!
Nakazuje.
Chwytam więc telefon w dłonie, i zabieram się za cytowanie jej naszej rozmowy.
W pewnym momencie zatrzymuję się nie wiedząc czy mam jej to cytować jednak postanowiłam jej o tym powiedzieć i być z nią szczerą.


" Wyjaśnij mi to. Po raz pierwszy zależy mi na wyjaśnieniu tak błahej sprawy. Która naprawdę nic nie powinna znaczyć. Czy to dziwne? "


~ A Ty co na to?


" Przepraszam, przykro mi ale nie mogę. Sądzę, że normalne po prostu jesteś ciekaw a to normalna rzecz. "


~ Na to on odpisał mi.." Możesz mi się odwdzięczyć, oraz zaspokoić moją ciekawość. " więc zapytałam czy sugeruje spotkanie powiedział że tak jutro na Break Street6 o 18;30 pyta czy będę.
~ Chyba coś mu odpisałaś?
Pyta podejrzliwie.
~ No właśnie.. No właśnie nie. Nie odpowiedziałam mu bo się wystraszyłam.
~ No to pisz!
~ Ale nie wiem co!
~ Dawaj telefon.
Powiedziała.
~ Po co?
Zapytałam zdziwiona.
~ Dawaj go!
Wyrwała mi go z dłoni i uciekła do toalety.

~ Perrie przysięgam, wyjdź z tam tąd a Cię zabije.!
Krzyczę do niej przez drzwi.
A ta nagle wychodzi.
~ Kiedyś mi za to podziękujesz.
Uśmiechnęła się bezczelnie i oddała mi telefon wracając do pokoju.
Odblokowałam go a tam ujrzałam jedno głupie słowo które sprawiło, że nagle stało mi się duszno.

" Będę. "


~ Szykuj sobie trumnę Edwards!! - Wydarłam się na całe gardło wchodząc do pokoju za blondynką.. - Jesteś trupem!


~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*


~ Powodzenia życzę!
Perrie śmiała się na moim łóżku patrząc na mój problem zwalczenia wyboru ubrań.
~ Pomogłabyś mi a nie mnie jeszcze dobijała.
Warknęłam na nią.
~ Jak dla mnie mała czarna i czerwone szpilki.
~ Wypierdalaj! Mam iść do kawiarenki a nie do burdelu.
~ Nie złość się już tak, bo złość piękności szkodzi.
Zaśmiała się.
~ A może Ty pójdziesz tam za mnie?
Pytam sarkastycznie.
~ Zapomnij laska.!
~ Suka..
Mruczę pod nosem.
~ Wszystko słyszałam!
~ Bo miałaś!
Założyłam na siebie jasne rurki z niskim stanem, do tego bokserkę i bluzę z napisem " Selfie " oraz przepasaną w pasie koszulę, a na głowie zawisnął snap cap.
~ I jak ?
~ Sex bomba.
~ Przestań.

Mówię i kieruję się do kuchni by znaleźć coś do picia.
Chwytam butelkę wody i siadam przy wysepce, biorąc dużego łyka chłodnego napoju.
Następnie zostawiając do połowy opróżnioną butelkę wychodzę z domu.




* pół godziny przed spotkaniem *


Idąc przez park usiadłam na ławce wpatrując się w pędzących ludzi.
Wszystkim się gdzieś spieszy, a ja w najlepsze siedzę sobie w środku parku.
Nasuwam na nos moje okulary przeciwsłoneczne i rozsiadam się wygodnie, napawając świeżym powietrzem.
~ Można się dosiąść?
Momentalnie odwracam głowę w stronę mówcy i spostrzegam znajomą mi twarz.
~ Alice! Jak miło Cię widzieć!
Wstaję i tulę dziewczynę na powitanie.
~ Noo kope lat stara.
~ Gdzie byłaś jak Cię nie było?
~ Trochę do opowiadania, ale powiedz mi jak Ci się układa.
Siada wygodnie na przeciw mnie uważnie mi się przyglądając.
Tak, Alice to moja kuzynka, która wyjechała na studia do Francji.
Miałam wtedy może kilkanaście lat, jednak doskonale ją pamiętam, ponieważ z twarzy nie zmieniła się ni krzty.
Delikatne rysy, lekko zaróżowione policzki, trochę mocniejsze kreski na oczach, dobrze wytuszowane rzęsy i łososiowy błyszczyk na ustach idealnie komponował się z jej delikatną zwiewną sukienką w kwiaty.
Włosy miała spięte w wysokiego kucyka a na nosie widniały okulary przeciwsłoneczne.
Na stopach miała buciki na koturnie, a przez ramię przewieszoną miała beżową torebeczkę perfekcyjnie komponującą się z resztą.
~ Co jak co ale z buzi nic się nie zmieniłaś. No może nie zła laska się z Ciebie zrobiła.
Mrugam do niej przyjaźnie.
~ Za to z Ciebie zrobiła się dosłownie sex bomba, dziwię się aż, że z takim ciałem nie nosisz jakichś mini.
Zaśmiałam się a ona mi zawtórowała.
~ Myślałam, że wyleczyłaś się z tego. Kiedyś faktycznie może tak było, ale teraz nie masz czego się wstydzić, brzuch, nogi, tyłek są perfekcyjne.
~ Zostało mi to od małego jak Chris to powiedział.
Westchnęłam.
~ Było, minęło laska, nie przejmuj się dupkiem.
Spojrzałam na zegarek.
~ Masz czas? Skoczymy po coś do picia pogadamy.
Pyta gdy zauważa moje poczynania.
~ Umm..
Przecież mu tego nie zrobisz drugi raz.
Zamknij się!
Znów chcesz go wystawić?
Nie prawda, ja..
Oszukujesz samą siebie.
Odwal się.
~ Mel, żyjesz?
Brunetka macha mi dłonią przed oczami.
~ Ymm tak jasne chodźmy.
Uśmiechnęłam się do niej ciepło.
~ Tu obok jest kawiarnia można wpaść na kawę i ciastko.
~ Wiesz co, może skocz po dwie kawy a ja pójdę na chwilę tu obok do kolegi - widząc że chce mi przerwać, szybko kontynuuje.. - zostawiłam u niego telefon.
~ Jasne, jaką chcesz?
~ Średnią Latte.
Uśmiechnęła się ciepło, wstałyśmy z ławki i ruszyłyśmy w kierunku kawiarni, po chwili, nasze drogi się rozeszły, jednak musiałam obok niej przejść.
Spojrzałam delikatnie na dziewczynę jak znika za drzwiami, jednak mój wzrok od razu przeskanował całe pomieszczenie, ale go tam nie było.
Odetchnęłam z ulgą i szybkim krokiem odeszłam.

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*

Udałam się do pobliskiego sklepu z artykułami elektronicznymi i kupiłam słuchawki, które jakiś czas temu, zgubiłam na imprezie.
Drogą w jedną i drugą stronę zajęła mi mniej więcej dziesięć minut.
Stałam opierając się o blok, obserwowałam drzwi.
Przewijali się tu wszyscy tylko nie ona.
Podeszłam bliżej.
Ale to co zobaczyłam wbiło mnie w ziemię.
Alice siedziała roześmiana z chłopakiem, którego przez nią dziś wystawiłam.
Jednak się nie wyleczyła z niego. Skubana.
Zastanawiałam się ,co mam zrobić.
Gdy niespodziewanie dostałam z piłki w nogę.
Syknęłam cicho i spoglądając na chłopca idącego w moją stronę po swoją zgubę.
I nagle do głowy wpadł mi pewien pomysł.
Podniosłam piłkę i czekałam, aż chłopiec do mnie podejdzie.
~ To moje.
Wskazał na okrągły przedmiot w moich dłoniach.
Oddałam mu go.
~ Chciałbyś zarobić dziesięć dolarów? Podejdź do tamtej dziewczyny widzisz.. - wskazałam palcem na brunetkę..
~ Tą z Bieberem?
~ Tak tą. Podejdź do niej i powiedz jej.. - urwałam na chwilę by wróciło do mnie wspomnienie z przed lat. - Powiedz jej ,czerwona róża* i przyprowadź tu samą.
~ Dobra ale to będzie droższe, dwadzieścia dolców.
~ Trzynaście.
~ Osiemnaście.
~ Piętnaście, nie przeginaj młody.
~ Dobra.
 ~ To idź po nią a kasa po robocie.
Chłopiec tak szybko jak znalazł się tutaj tak szybko z tąd zniknął.
Już po chwili widziałam jak szturcha moją kuzynkę a ta szybko kończy rozmowę wybiegając z lokalu.
~ Mel do jasnej cholery co Ci strzeliło do głowy?!
Krzyczy na mnie gdy tylko podbiega z chłopcem.
~ Moja kasa.
Wyciągnął dłoń.
Wyjęłam z kieszeni pieniądze i wsadziłam w dłoń.
~ Dzięki młody.
Uśmiechnęłam się do niego.
~ Spoko.
Chwycił ponownie piłkę w dłonie i pobiegł do kolegów.
~ Miałaś iść po kawę a nie na ploteczki z Bieberem, myślałam, że wydoroślałaś!
Krzyknęłam na nią.
~ Przepraszam bardzo! Ale nie było Cię, więc usiadłam w kawiarence a po chwili wszedł on, uśmiechnęłam się bo zobaczyłam go znów na żywo, zauważył to i zapytał czy może się dosiąść.
~ A Ty oczywiście się zgodziłaś.
Parsknęłam ironicznie.
~ Tak i zaczęliśmy rozmawiać, wypatrywałam Cię, ale Ciebie nigdzie nie było, zapytał czy za kimś czekam powiedziałam, że tak, jak się później okazało on też był umówiony z jakąś laską jednak spóźnił się pięć minut przez korki.
~ To go nie usprawiedliwia.
~ A Ty dalej zazdrosna, że to ja go spotkałam nie Ty.
~ Nie ważne chodź idziemy.
Mruknęłam od niechcenia.
~ Na miejscu tej dziewczyny czekałabym na niego nawet wieczność, głupia idiotka, jak można go wystawić.
~ Jak widać można.
Wymamrotałam pod nosem.
Spojrzałam w tył czy nie idzie za nami, jednak tak szybko jak spojrzałam w tą stronę, tak szybko odwróciłam głowę.
On właśnie z niej wychodził.

* Kilka godzin później *

~ Rozumiesz to?
~ Tak Al.! Rozumiem, był umówiony i go wystawiła.
~ Jak można go wystawić?
Zapytała zła.
~ Jak widać można i skończ ten temat.
Warknęła już poirytowana jej przeżyciami Perrie.
~ Mamy te same zdanie na ten temat, Blondie.
Zaśmiałam bezradnie, bo puszczały nam już nerwy na brunetkę.
~ No zrozumcie jak..
~ Alice.
~ Każda dziewczyna to powie..
~ Mackenzie.
Nie reagowała na nic..
~ Alice! Jeśli w tej chwili nie przymkniesz tej gęby to nie wiem co Ci zrobię!
Krzyczę na nią będąc już w furii.

~*~*~*~*~*~*~*~*

~ Fajnie się gadało ale muszę się zmywać.
~ Będziemy w kontakcie.
~ Dozobaczenia Per.
~ Na razie Al.
~ Trzymaj się.
Tulę ją na pożegnanie i zamykam drzwi.
Wzdycham głęboko, po czym udaję się do pokoju, gdzie czeka już na mnie blondynka.
~ Nawet nic nie mów.
Mówi zła.
~ Ale to jej wina zagadała mnie.
~ A w kawiarence nie mogłaś się do nich dosiąść?
~ Nie! Koniec tematu. Dobranoc.
Wychodzę trzaskając drzwiami.
Chwytam telefon i wychodzę z domu.
Wieczorny spacer dobrze mi zrobi.

~*~*~*~*~*~*~*~*

~ Wchodzę na twittera i otrzymuję masę powiadomień.
Liczba obserwujących momentalnie podskoczyła podwójnie.
Oraz wiadomości.
Wchodzę i spoglądam.

@justinbieber
" Znów to zrobiłaś. "
@justinbieber
" Powinnaś czuć się winna wyjaśnień, należą mi się po tym wszystkim jeszcze bardziej. "
@justinbieber
" Uważam, że nie mogę Tobie ufać. "

No to ładnie..
Postanowiłam napisać mu jedną wiadomość a resztę po prostu zignorować.

" Byłam,Ciebie nie było.Nie odpowiadam za to.Oboje jesteśmy winni wyjaśnienia,ale nie chcę ich,to koniec tego.Uważaj jak chcesz.Żegnaj. "

Kliknęłam " wyślij " i szybko wyszłam z TT.
To prawda, byłam tam, ale nie miałam odwagi tam wejść.
Ten czyn utwierdził mnie w tym, że lepiej będzie zakończyć to coś.
To nie miało prawa, nawet tak się zacząć.
Spanikowałam..
Nagle wpadło mi coś do głowy, coś co niosłoby za sobą brak kontaktu z jego osobą.
Weszłam ponownie na twittera i chwilę się zastanawiając zrobiłam to.

Zablokowałam go..

Ponownie wychodząc z portalu, odłożyłam telefon na półkę.
~ To było najlepsze wyjście.
Szepczę do siebie po czym głośno wzdychając podrywam się z murka i ruszam w kierunku domu.






* kilka miesięcy później *

Film, na którym zostałam jego One Less Lonely Girl, na koncercie w Liceum wyciekł do YouTube i nie wiem kto to nagrał ale miałam wielką nadzieję, że to będzie tylko moment.
Jednak zachwyt wciąż brał górę.
Ludzie pisali do mnie z prośbą pomocy, zorganizowania im podobnego koncertu tej gwiazdy bądź jakiejkolwiek innej.
To stało się męczące.
Jednak chęć pomocy innym wygrała.
Spotkałam się z Nancy była to miła dziewczyna o morskim kolorze oczu.
Poinformowałam każdego, który chciał się spotkać w sprawie pomocy o pewnych zasadach.
Na każdym spotkaniu zadawałam podobne pytania chcąc się dowiedzieć czy to było szczere czy tylko dla pokazu.
Był to tak jakby wywiad, ale własnej koncepcji a nie narzuconym rygorom.
Nancy była pierwszą dziewczyną, której udzieliłam informacji na temat projektów oraz przygotowań.
Ta podziękowała mi i odeszła jak się później okazało, wystąpił również i u niej w szkole.
Po wszystkich spotkaniach z ludźmi doszli do wniosku, że powinnam mieć własną stronkę, którą razem ze mną założyli.
Od razu stała się popularna.
Zostałam zaproszona na wywiad.
Zgodziłam się.

To był mój błąd..


* Dzień wywiadu *

~ Wchodzicie za 10 sekund!
Usłyszałam głos operatora a następnie otrzymałam pokrzepiające spojrzenie prowadzącej.


~ Witajcie kochani, dziś w naszym studio gościmy dziewczynę ze znanego wam pewnie portalu " Sprowadź gwiazdę " . Witaj Mel.
~ Witaj El.
~ Jak się czujesz, to Twój pierwszy debiut w telewizji, denerwujesz się?
~ Jest całkiem w porządku, wiadomo, że przy pierwszym razie zawsze towarzyszy stres, aby nie zrobić czegoś głupiego i nie ośmieszyć się.
Uśmiechnęła się do mnie ciepło.
~ Jednak jesteś chyba najbardziej opanowaną osobą, która jest tu pierwszy raz.
~ Sugerujesz, że tamte były niepoczytalne?
Zaśmiała się a ja jej zawtórowałam.
~ Nie można wykluczyć.

Śmiech rozniósł się ponownie po studiu.
~ Dobrze koniec tych pogaduszek, powiedz mi jak to się zaczęło?
~ Sama czasem się nad tym zastanawiam.
~ Jak to? W tak młodym wieku zaniki pamięci?
~ Coś Ty, nie. To wydarzyło się tak nagle, że sama nawet nie wiedziałam kiedy. Po koncercie w moim liceum, na którym zostałam One Less Lonely Girl, ktoś to nagrał a filmik wyciekł do sieci. Miałam szczerą nadzieję, że to tylko chwilowe jednak niestety tak nie było.
~ Dlaczego chwilowe?
~ Cóż, nie chciałam być rozpoznawalna, przerażała mnie wizja braku życia prywatnego i to chyba było tym głównym powodem, dlaczego przez kilka miesięcy unikałam tego.
~ Wiem, że ludzie kontaktują się z Tobą, prosząc o pomoc.
~ Tak, dokładnie.
~ Jakiej pomocy u Ciebie szukają?
~ Może nie tyle co pomocy, jak rad.
~ Co masz na myśli?


Pytania z jej ust wylatywały jedne po drugim, nabrałam wrażenia jakby to nie miało końca.

~ Proszą o spotkanie, jednak najpierw muszą przystać na moje zasady.
Wzruszam ramionami.
~ Jakie?
~ Nie byłaś na mojej stronie, mam czuć się urażona?
~ Nic z tych rzeczy, byłam. Jednak chcę się dowiedzieć tego dla widzów, którzy nie mają na to czasu.
Uśmiecha się promiennie.
~ Prowadzę mały wywiad a gdy dojdę do wniosku, że tej osobie naprawdę warto pomóc bo jest szczera, robię to.
~ Czyli są tacy którzy tego nie dostają? Myślałam, że każdy je otrzyma.
Pyta zdziwiona.
~ Niektórzy chcą tego tylko by stać się popularnym w szkole co moim zdaniem, można osiągnąć i bez takich rzeczy.
~ Dobrze a powiedz mi, pamiętasz co to za filmik?
Spojrzałam na ekran za nami i momentalnie kolory odpłynęły z mojej twarzy zrobiłam się blada.
~ Tak, pamiętam.
Odparłam tak jakby mnie to wcale nie ruszyło.
~ Chodzą plotki, że coś Cię z nim łączyło, jednak żadne z was nie wypowiadało się na ten temat, to prawda?
~ Skądże?! To kłamstwo. Ludzie łapią normalnego człowieka dorabiając mu jakąś historię, tylko po to żeby publicznie go zniszczyć, żeby zarobić na zdjęciach, gazetach to chore.
~ Wow, mówisz jakbyś siedziała w tym już długo, czy ja o czymś nie wiem?
Zaśmialiśmy się.
~ A te zdjęcia?


Na ekranie znów pojawiły się zdjęcia tym razem jednak moje w których pozowałam Austin'owi jako modelka.

~ To była koleżeńska przysługa.
~ Wracając na moment do sprawy Biebera, twierdzisz, że nie miałaś z nim więcej styczności?
~ Jasne, widziałam go tylko na tym koncercie.
~ Na pewno mnie nie kłamiesz?
Zapytała podejrzliwie.
~ Człowiek ma wiele twarzy, tylko nie wszystkie pokazuje publicznie. Nie kłamię.
~ Dobrze, dziękuję. Z nami była Melinda Hope brawa dla niej!
Uśmiechnęłam się po raz ostatni i... zeszliśmy z anteny.


~ Byłaś świetna.
Uśmiechnęła się ciepło do mnie.
~ Dzięki. Do kiedyś.
~ Wkrótce i tak się zobaczymy.
~ Jak to?
Pytam zdziwiona.
~ Dowiesz się w swoim czasie.
Puszcza mi oczko i odchodzi w swoją stronę, by przygotować się do kolejnego wywiadu.
Wychodzę z budynku, zupełnie nie wiedząc, co miała na myśli.


* kilka godzin później *


~ Laska! robisz furorę tym wywiadem pokazują go wszędzie nawet w internecie!
~ Taa? Świetnie.
Mówię znudzona.
~ Nie cieszysz się?
~ Nie?
~ Czemu?
~ Bo pytali o niego?!
Warczę wkurzona.
~ Wiedziałaś, że mogą o to zapytać.
~ Nie pomagasz blondie.
Wstaję i idę do swojego pokoju.
~ A jeśli on to skomentuje?
Odwracam się na schodach twarzą do Perrie.
~ Miejmy nadzieję, że sobie odpuści.
Uśmiecham się do niej sztucznie i kroczę do góry.


* tydzień później *

~ Mel! Złaź szybko na dół!
Nie reaguję.
~ Melinda!
Dalej nic.
~ Kurwa mać Hope rusz tę dupę bo Ci ją skopię!
Schodzę powolnym krokiem.
~ I po co robisz hałas?
~ Spójrz na ekran to się dowiesz.
Warczy na mnie i siada wygodnie na kanapie, ja kontynuuje jej poczynania i robię to samo.

~ Co to za dziewczyna?
Na ekranie pojawiło się moje zdjęcie z koncertu.

~ Oni nigdy nie przestaną się nim jarać.
Westchnęłam zmęczona.

~ Kojarzę ją, pewnie kolejna fanka z jakiegoś koncertu.
Wzruszył ramionami.
~ Liceum, zakończenie roku mówi Ci to coś?
~ Tak pewnie z tego koncertu.
Uśmiechnął się do niej.
~ Daj spokój Justin. Wszyscy to wiemy.
~ Nie znam jej, przykro mi El, nic więcej nie wiem.
Wzrusza ramionami.
~ Cóż dobrze, kiedy nowa trasa?
~ Najlepiej będzie po premie..

Wyłączam szybko telewizję i biegnę na górę.
Siadam na łóżku pogrążając się w myślach.

Kolejna fanka?


Głupia, sama tego chciałaś..


Naprawdę mnie zapomniał?

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*

Od Autorki: Jestem z kolejnym i chyba najdłuższym jak do tej pory rozdziałem.!

PRZECZYTAŁEŚ? = SKOMENTUJ!!!




~ Veronica Bieber..

sobota, 18 kwietnia 2015

Rozdział 10..

Rozdział 10..


MELINDA P.O.V



* Przypomnienie *


Miałam taką okazję by znów mu wszystko powiedzieć, jednak znów zabrakło mi odwagi.
Czy kiedykolwiek się na to zdobędę?
~ Na Ciebie zawsze..
Powiedziałam szeptem następnie wyszłam tak jak on przed kilkoma minutami i udałam się na swoje wcześniejsze miejsce zachowując się tak jakby nic nie miało miejsca.
Tylko problem tkwił w tym, że przy każdej kolejnej piosence jego wzrok utkwiony był na mnie dlatego postanowiłam złamać obietnicę..
Gdy zniósł spojrzenie na ludzi postanowiłam to zrobić..
I wmieszałam się w tłum tak, by nie mógł mnie zobaczyć..


* Koniec *

*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*

Chodziłam w tłumie, coraz bardziej wtapiając się pomiędzy uczniów.
Po drodze minęłam nauczyciela od fizyki i chemii którzy pogratulowali mi, dobrze wykonanej roboty.
Grzecznie podziękowałam i przeprosiłam gdyż musiałam się ulotnić jak najdalej.
~ A Ty gdzie się skarbie wybierasz?
Nagle poczułam jak ktoś chwyta mnie za ramię i odwraca o sto osiemdziesiąt stopni.
Stanęłam z nim twarzą w twarz.
~ Nie strasz mnie więcej człowieku bo zejdę na zawał przez Ciebie.
Chwyciłam się za serce gestykulując i biorąc głęboki wdech by uspokoić swoje przyspieszone bicie serca.
~ Co masz na sumieniu Hope?
~ Nic nie mam na sumieniu brzydalu, a tak na marginesie to nie Twój biznes.
Odwarknęłam mu na co posłał mi zdziwione spojrzenie.
~ Za dobrze Cię znam, widzę po Tobie.. - stwierdza bez wahania i uprzedza moje pytanie tak jakby wiedział, że chcę mu przerwać.. - jesteś przerażona, płoszysz się szybko kiedy ktoś do Ciebie podejdzie i boisz się tak jakbyś uciekała przed policją czy mordercą, coś jest na rzeczy.
Odpowiada pewny siebie.
Cholera, czy on musi mnie tak dobrze znać? Czasami to mi uprzykrza życie..
Dzięki Bogu nie mówię tego głośno..
~ Bredzisz Austin, jesteś po prostu przewrażliwiony na moim punkcie..
Macham ręką lekceważąco, by uśpić jego wyczuloną stronę.
~ Nie bredzę Hope, kogo chcesz okłamać? - śmieje się bez humoru.. - mnie czy siebie czy może nas oboje?
~ Nikogo nie chcę okłamać! Odczep się nic mi nie jest!
~ Ewidentnie wyglądasz jakbyś przed czymś uciekała a może nie czymś a kimś?
~ Wiesz co? - podeszłam krok bliżej niego tak by mieć usta przy jego uchu.. - Pieprz się Mahone, Ty i Twoje zasrane domysły. - wyszeptałam mu do ucha po czym z bezczelnym uśmiechem oddalam się od niego tym samym sposobem uciekając dalej od chłopaka który jest właśnie w trakcie wykonywania " Boyfriend " chciałabym aby to już się skończyło.
Spoglądam na zegarek widniejący na moim lewym nadgarstku i wskazuje godzinę 11;54 cholera jasna, jeszcze dobre piętnaście minut muszę chodzić w tłumie tak by mnie nie znalazł.
Źle się czuję z tym, że nie dotrzymam obietnicy i po prostu nie będzie mnie tam.
Nie mogę inaczej postąpić.
Czuję, że z tego nie wyjdzie nic dobrego.
Chodzę tak w tłumie czekając aż to wreszcie się skończy i rozejdziemy się do sal po to by otrzymać papierki i " żegnaj liceum " .
Nie marzę o niczym innym.
Wsłuchuję się w jego piosenki jednocześnie dochodząc na sam tył całego tego zbiorowiska.
Z głośników wydobywa się jego aksamitnie gładki głos.
~ A teraz która z pięknych pań chcę..
Piski dziewcząt chyba rozeszły się po całej ulicy, na której znajduje się liceum, bardzo dobrze uniemożliwiając mu tymczasowe mówienie.
~ Kto chcę zostać moim kochaniem?
Zapytał gdy gwar już się uspokoił w miarę.
Tak! Moje zbawienie nadchodzi!
W tym samym momencie podchodzi do mnie moja wychowawczyni.
~ Witaj Mel, nie było jeszcze okazji podziękować Ci za to co tutaj nam stworzyłaś, muszę przyznać jestem pod ogromnym wrażeniem.
~ Dziękuję to miłe.
Uśmiechnęłam się do niej jednak w dalszym ciągu byłam oblana cała strachem, że może jednak mnie zauważy?
~ Chciałabym abyś udała się ze mną teraz na chwilę do szkoły, bo tu jest zbyt głośno.
~ Ale przecież ja mu.. - przerwała mi w pół słowie.
~ Nic się nie stało musisz ze mną iść to nie potrwa długo zaraz po tym udamy się do sali.
~ W takim razie, Pani prowadzi.
Udaliśmy się do budynku by po chwili znaleźć się.. w gabinecie dyrektora?
~ Chcieliśmy Ci podziękować Mel za pomoc, ponieważ sami byśmy tego nie zrobili.
~ Nie ma o czym mówić.
~ Jest dziękujemy, nawet nie zaprzeczaj, weź to jako znak naszej wdzięczności.
Uśmiechnęli się do mnie po czym wręczyli mi w dłonie bukiet czerwonych róż i pudełeczko pralinek.
~ Dziękuję ale nie trzeba było.
Odwzajemniłam ich gest.
~ Zmykaj do sali, ponieważ wszyscy z boiska znikają więc na Ciebie również pora.
Zaśmiali się, a ja im zawtórowałam.

* po zakończeniu występu *

Wychodząc z budynku szkoły musiałam poprosić Perrie o pomoc w wsadzeniu kwiatów do auta, ponieważ jak się okazało dziewczyny z klasy które kochały tego chłopaka, postanowiły zrzucić się na bukiet dla mnie za to, że podjęłam się tego zadania i je wykonałam.
Jestem im bardzo wdzięczna za docenienie mojej pracy, co do łatwych zadań nie należało.
Włączając w to bukiety blondynki, która również je otrzymała za pomoc mnie.
Były tylko cztery bukiety ale nie małych rozmiarów więc zajęły całe tylne siedzenia.
~ Dzięki za pomoc laska, bez Ciebie nie dałabym rady.
Uśmiechnęłam się do niej, nie odwracając wzroku od drogi.
~ Odwaliłaś wszystko jak chciałaś ja tylko byłam..
~ Moją prawą dłonią.
Przerwałam jej na co obie się zaśmiałyśmy.
~ Ty lepiej opowiadaj co się działo jak zeszłaś ze sceny kobieto!
Pisknęła udając dziewczyny podczas jego występu.
~ Błagam jeśli jeszcze raz moje uszy ucierpią przez Ciebie przysięgam na wszystko, że zatrzymam się na ulicy weźmiesz swoje manatki i będziesz do domu lecieć na pieszo!
Krzyknęłam zagłuszając ją.
~ Nie mogłaś tak od razu?
Zapytałam śmiejąc się, gdy dziewczyna momentalnie uciszyła się.
~ Pieprz się Hope.


* kilka chwil później *

Po wysadzeniu blondynki pod jej domem ruszyłam do siebie.
Uporządkowałam auto jednak musiałam się do niego dwa razy cofać.
Kwiaty wylądowały w wazonach a praliny na wysepce w kuchni.
Natomiast ja sama udałam się do swojego pokoju po drodze zdejmując buty, w pokoju rzuciłam się na łóżko chwytając odrobine ciszy i spokoju.
Jednak długo to nie potrwało ponieważ moja oaza spokoju została zakłócona przez jak się domyślacie pewnie, Perrie.
~ Co jest? Tak się stęskniłaś, że musisz do mnie zadzwonić?
Zaśmiałam się do słuchawki.
~ Coś Ty mam Cię powyżej uszu, jednak musisz coś zobaczyć.
~ Coś Ty znowu wymyśliła kobieto?
~ Ja nic.
Odparła pewnie.
~ To co jest tak ważne, że zakłócasz mi moją oazę spokoju?
Jęknęłam zirytowana.
Są dwa wyjścia.. Albo ona mnie tak kocha, albo mnie tak nienawidzi, że niszczy mi mój spokój..
~ Wejdź na Twittera a doznasz olśnienia.
~ Mów o co chodzi a nie owijasz w bawełnę.
Podnoszę głos poirytowana.
~ Bieber.
Jedno słowo i nim zdążę jej odpowiedzieć słyszę dźwięk przerywanego połączenia.
Zaintrygowana wchodzę na portal, następnie loguję się i dostaję prywatną wiadomość od Perrie z linkiem.
Otwieram to i nie czytając co ona piszę klikam na link.
Czekam aż załaduje mi się stronka.
Jednak to co widzę wbija mnie w podłogę..

@justinbieber
" Gdzie teraz jesteś? Panno M, chyba jesteś mi coś winna, prawda? "

I co ja mam teraz począć?
Nie, nie ma mowy nie odpiszę mu.
Nie, nie i jeszcze raz nie!
Chwyciłam telefon w dłonie i wystukałam szybko wiadomość.

Do: Perrie<3
Za pięć minut widzę Cię u siebie bez żadnego ale!

Od: Perrie<3
Właśnie jestem w drodze do Ciebie.

Nie minęły dwie minuty a blondynka siedziała już w moim pokoju.
~ Mów.
Nakazała więc zaczęłam jej opowiadać.

*~*~*~*~*~*~*~*~*~*

~ Chcesz mi powiedzieć, że on Cię rozpoznał a Ty go wkręciłaś, że to niemożliwe?
Zapytała niedowierzając moim słowom.
~ Tak, powtarzam Ci to po raz piąty!
Jęknęłam zdesperowana.
~ A ten tweet?
~ Nie był do mnie, wiesz ile jest dziewczyn o takim samym imieniu lub chociażby na literę M?
Zapytałam patrząc na nią jak na idiotkę.
~ Ale nie masz pewności, że to nie do Ciebie.
~ Mącisz mi w głowie idź lepiej zrób popcorn coś obejrzymy.
Czekając na dziewczynę postanowiłam napisać do niego odpowiedź.
Jej treść była zbyt banalna.

" Wyjaśnienia? "

Patrzyłam chwilę na posty jednak postanowiłam nie zadręczać się więcej i po prostu zablokowałam telefon.
Leżałam w ciszy na łóżku myśląc czy to rzeczywiście może być kierowane do mnie?
W końcu z inną nie miał styczności a ja mu coś obiecałam.
Zachowałam się podle.
Jak to mam odkręcić?


JUSTIN P.O.V



To pierwsza sytuacja gdzie wiszę cały czas na twitterze odświeżając stronę by nie przeoczyć nic co mogłoby być odpowiedzią na moje pytanie.
Odświeżałem przez dobre pięć minut jednak nic oprócz pytań od moich Beliebers nie było.
Niektóre podszywały się i przepraszały a inne po prostu z ciekawości o kogo chodzi.
Nikomu nie odpowiedziałem.
Czekałem na tą jedną.
Jej uderzająco piękna uroda była nie do przeoczenia wiedziałem, że skądś muszę ją znać ale nie byłem pewny skąd.
I w tym był cały problem.
Minęło dwadzieścia minut, pół godziny, w końcu minęło pieprzone sześćdziesiąt minut.
Czułem się jak wariat.
A może ja jestem wariatem?
A może zwariowałem będąc oczarowany jej piękną urodą?
A może..
Zbyt dużo tego " a może.. " .
Po kolejnej pół godzinie już chciałem zrezygnować jednak odświeżyłem ostatni raz.
I wtedy pojawiła się odpowiedź na moją tajemniczą zagadkę skąd znam tę dziewczynę.
Jedno słowo, a rozwiało wszystkie wątpliwości.

" Wyjaśnienia? "

Kliknąłem na jej profil.. bingo!
To ona.
Postanowiłem wysłać jej wiadomość..

" Nie sądzisz, że to mi się należy? Poczułem się źle. "

Długo nie czekałem na odpowiedź.
Tak rozpoczęła się nasza mała konwersacja.

" Przepraszam, to za mało. Też czuję się źle, ale nie mogłam inaczej. "

" Dlaczego? Dlaczego to zrobiłaś? Czekałem. "

Czy to źle?
Że staram się dowiedzieć tak głupiej rzeczy?

" Nie wiem, co mogę powiedzieć. Przykro mi. "

" Wyjaśnij mi to. Po raz pierwszy zależy mi na wyjaśnieniu tak błahej sprawy. Która naprawdę nic nie powinna znaczyć. Czy to dziwne? "

Chyba zachowuję się jak cham, chcę wpłynąć na jej poczucie winy.
Muszę, muszę to zrobić.
Ona jest tajemnicza? Chyba tak.

" Przepraszam, przykro mi ale nie mogę. Sądzę, że normalne po prostu jesteś ciekaw a to normalna rzecz. "

Postanowiłem wziąć ją pod haczyk.

" Możesz mi się odwdzięczyć, oraz zaspokoić moją ciekawość. "

" Sugerujesz spotkanie? "

Spryciula.

" Break Street6, 18;30, jutro. Będziesz? "

Długi brak odpowiedzi trochę mnie zaniepokoił.
Jednak postanowiłem, że tego nie zrobię i poczekam na jej odpowiedź.
Martwiłem się gdy po dziesięciu minutach w dalszym ciągu jej nie miałem.
Czy zwariowałem do tego stopnia, że chcę się z nią spotkać po wymienieniu kilku zdań?
Pragnę ją poznać.
Intryguje mnie.
Sprawia wrażenie innej od wszystkich, to czyni ją wyjątkiem.
Wreszcie otrzymałem ten dźwięk na który tak czekałem.

" Będę. "

Ona jest tajemnicza.
Chcę ją poznać.
Nie, poprawka ona jest tajemnicą, którą pragnę i muszę odkryć by zaspokoić samego siebie..

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*

Od Autorki : Jest kolejny, i następny rozdział pojawi się nie długo. Za kilka rozdziałów akcja się rozwinie. Mam nadzieję że skomentujecie, proszę! To bardzo wiele dla mnie znaczy!! Doceńcie czyjąś pracę!!

Much Love !

~ Veronica Bieber..

środa, 15 kwietnia 2015

Rozdział 9..

Rozdział 9..





* Jakiś czas później *


JUSTIN P.O.V


Minęło trochę czasu od mojej ostatniej wizyty w liceum.
Byłem w trakcie przygotowywania się na próbę do przedostatniego koncertu.
Byłem wniebowzięty ile radości mogę sprawić po prostu tym że jestem.
Gdy stoję na scenie i widzę te płaczące buźki zalewające się łzami aż mi się serce łamie.
Nie mogę sobie wyobrazić jak wiele ja znaczę dla nich.
Nie mogę sobie wyobrazić jak wiele miłości mieści się w ich malutkich serduszkach do mnie.
Wiele razy dostawałem i w dalszym ciągu dostaję od nich informacje jak im pomagam.
Mnie zastanawia to jak ja im mogę pomagać? Przecież mnie przy nich nie ma więc jakim sposobem mogę im pomagać?
Wciąż mnie to zastanawia.
Nawet tak mnie natchnęło do uzyskania odpowiedzi, że zorganizowałem w międzyczasie spotkanie z fanami by porozmawiać z nimi i między innymi dowiedzieć się odpowiedzi na moje pytania.
Otrzymałem ale i tak nie umiem pojąć ile dla nich znaczę to bardzo dużo.
Uwielbiam momenty w których dziewczyna staje na scenie i zostaje moją One Less Lonely Girl.
Wiem, że spełniają się wtedy ich marzenia szkoda tylko, że z pośród tylu tysięcy mających nadzieję, że ten dzień będzie należeć do nich, a później doznają zawiedzenia bo to innej przytrafił się ten fart i tej nocy jej marzenia się spełnią.
Jedni pałają zazdrością, że to innym się spełnią marzenia, a drudzy są szczęśliwi, że ich rodzinie spełniają się marzenia mimo, że to nie są oni sami.
Gdybym tylko posiadał taką możliwość wzięcia każdej z osobna w ramiona i uczynienia jej One Less Lonely Girl, uwierzcie mi - zrobiłbym to.
Chciałbym uszczęśliwić każdą z osobna, jednak wiem, że wiele z nich chciałoby mnie posiadać na wyłączność co bądźmy szczerzy jest niemożliwe.
Jedno jest pewne ; każda z nich jest piękna i wyjątkowa na swój własny tajemniczy sposób.
Pamiętam jak na następny dzień po mojej wizycie w liceum, zadzwonił do mnie dyrektor placówki z informacją, że nie będę mógł uczestniczyć w przygotowaniach tylko przyjadę na gotowe.
Nie chciałem się z tym zgodzić, ale cóż wiele nie pozostało mi jak przystać na tę propozycję chociaż bardzo chciałem się dowiedzieć powodów z jakich podjął taką decyzję mimo, że wszystko mieliśmy dogadane.

* flashback *

~ Bieber! Twój telefon dzwoni!
Wybiegłem z toalety w rozczochranych włosach nie zwracając na to uwagi.
~ Odbierz i włącz głośno mówiący!
Podszedłem do chłopaka i usiadłem obok niego.
~ Słucham?
~ Witam Panie Bieber z tej strony dyrektor liceum w którym wczoraj Pan był.
Coś jest nie tak, mówię wam.
Czuję to w kościach.
~ Coś się stało? Przecież wszystko było w porządku.
~ Tak, właściwie to tak. Chodzi o to, że muszę poinformować Pana o tym iż nie musi Pan przyjeżdżać pomagać w organizacji występu.
Wiedziałem, że gdzieś tu jest haczyk.
~ Dlaczego?
~ Po prostu.. - zaciął się na chwilę.. - musi mnie Pan zrozumieć mamy już wszystko zorganizowane i nie chcę zabrzmieć wulgarnie bądź nie uprzejmie jednak nie będzie nam Pan tu potrzebny.
~ Ale co się stało?
~ Przykro mi Panie Bieber jednak nie dowie się Pan teraz tego ode mnie.
~ Cóż, no trudno.
~ Mam nadzieję, że nie ma nam Pan tego za złe?
~ Skądże, nic z tych rzeczy jednak nie rozumiem tego, byłbym w stanie to pojąć gdybym wiedział jaki jest tego powód jednak nie będę naciskać.
~ Dziękuję, i dowie się Pan o tym w swoim czasie.
~ Do usłyszenia Panie Jones.
~ Do usłyszenia Panie Bieber.
Już odkładał słuchawkę a w tle usłyszałem głosy jednak nie byłem w stanie ich zidentyfikować ponieważ połączenie zostało przerwane.

* end of flashback *

Do dziś nie dowiedziałem się jaki był tego powód.

* dwa dni później *

To już dzisiaj.
To dziś dam koncert od siebie.
Nie było go w planach ale postanowiłem, że to będzie takie wynagrodzenie tutaj nie ma nie wiadomo jakich cen za bilety.
Ten jest specjalny bo mimo wielu sprzeczek ze Scooter'em dogadaliśmy się że nie wszyscy moi fani posiadają dane sumy na bilety.
Więc ten koncert jest grany zupełnie za darmo tak samo jak liczba miejsc nie jest ograniczona może przyjść każdy.
Wyszedłem z SUV'a i udałem się w stronę sceny.
Stanąłem na niej i wspomnienia z wczorajszego ostatniego show wróciły jednak szybko się otrząsnąłem i poszedłem się przygotować do występu..





MELINDA P.O.V





* dzień koncertu w liceum *





Wszystko było dopięte na ostatni guzik.
Wystarczyło tylko czekać na niego.
Scena została postawiona na boisku szkolnym ponieważ tam się wszyscy zmieszczą włącznie ze sceną i wszystkimi uczniami.
~ Mel możemy porozmawiać?
Podszedł do mnie dyrektor chwytając za ramię.
~ Jasne, Perrie zobacz czy nie ma Ci przy oświetleniu.
Nakazałam a dziewczyna poszła to zrobić.
~ Słucham?
~ Wiesz, że on chce Cię poznać? Chcę się dowiedzieć kto to zrobił i chcę się dowiedzieć z jakiego powodu mu odmówiłem pomocy.
~ Panie dyrektorze, już mówiłam on niczego się nie dowie. Przychodzi na gotowe robi swoje i odchodzi. A teraz Pan wybaczy, ale muszę sprawdzić czy nie ma mnie przy nagłośnieniu.
Uśmiechnęłam się do niego delikatnie i odeszłam w swoją stronę.





* występ *


~ Następną piosenką którą zagramy jest One Less Lonely Girl mam nadzieję, że są tutaj chętne na to by zostać dziś moją dziewczyną?
Zaśmiał się a niektóre dziewczyny zaczęły piszczeć.
~ Dziś to mi przypadnie ten zaszczyt wyboru.
Już po chwili z głośników wydobyły się pierwsze dźwięki tak dobrze znanej mi melodii.


Ile razy było "a nie mówiłem"
Ile raz zaczynaliśmy od nowa
W ile ramion się wypłakałaś
Ile było obietnic, bądźmy szczerzy,
Ile twoich łez spadło na podłogę.
Ile walizek spakowałaś,
tylko po to by je z powrotem rozpakować, no powiedz
Ile razy się wahałaś.
Ale nigdy więcej,
Jeśli tylko wpuściłabyś mnie do swojego świata
Byłoby o jedną samotną dziewczynę mniej



Następnie zaśpiewał refren w dalszym ciągu chodząc pomiędzy ludźmi szukając tej jednej która przykuła by jego uwagę.


Święta wcale nie były wesołe
14 lutego był jednym z tych spędzonych bez ciebie
Ile było randek w restauracji, ile podano talerzy
A on nawet nie tknął swego jedzenia.
Ile razy widziałem jak sklejasz podarte zdjęcia
No powiedz, nie widzisz otwartych drzwi.
Jeśli tylko wpuściłabyś mnie do swojego świata
Byłoby o jedną samotną dziewczynę mniej.



Śpiewając drugą zwrotkę spojrzał w moją stronę i wydawało mi się, że nasze spojrzenia się skrzyżowały, moje tętno znacznie przyspieszyło gdy zrozumiałam, że on kroczy w moją stronę.
Stałam tam sparaliżowana nie wiedząc co zrobić bądź gdzie uciec.
Chociaż może mi się przewidziało?
Może on nie szedł do mnie a do Perrie która jako moja pomocnica stała za mną?
Automatycznie odwróciłam się w tył jednak jej tam nie było, poprawka nikogo tam nie było.
Spojrzałam w jego stronę, a on delikatnie się uśmiechnął jakby wiedział o czym myślałam.
Patrzyłam na niego a on z każdym krokiem się zbliżał.
Już po momencie stanął przede mną i wyciągnął swą dłoń i chwycił moją prowadząc mnie bez żadnego pytania w stronę sceny którą przygotowałam.
Wydawało mi się jakbym stanęła w czasie.
Posadził mnie na krześle następnie nie odchodząc ode mnie na krok wciąż patrzył w moje oczy i śpiewał.


Mogę naprawić twoje złamane serce
Mogę ci pomóc zacząć od nowa
Mogę sprawić, że uwierzysz
Chcę po prostu, by jedna dziewczyna mogła
By mogła się zakochać
We mnie
Moje serce jest zamknięte, nigdzie nie mogę znaleźć klucza
Wezmę ją i zostawimy ten świat
Bez jednej samotnej dziewczyny
Będzie o jedną samotną dziewczynę mniej
Jedną samotną dziewczynę mniej.



Po ostatniej zwrotce podał mi dłoń jak na gentleman'a przystało następnie uściskał mnie i patrząc na moją plakietkę spojrzał ze zdziwieniem w moje oczy.
~ Wielkie brawa dla Melindy kochani!
Zwrócił się do reszty tu obecnych i dosłownie w trakcie braw uciekł ze mną ze sceny.
Po chwili znaleźliśmy się w miejscu gdzie była jego tymczasowa garderoba.
Zamknął za sobą drzwi i spojrzał na mnie jednak mój wzrok utkwiony był w martwym punkcie na ścianie.

~ Ja Cię skądś kojarzę tylko nie wiem skąd.
Zagadnął na wejściu.
~ Musiałeś mnie z kimś pomylić.
Dalej nie patrzyłam na niego tylko odwracałam wzrok tak, że moje włosy zakrywały twarz.
Zachowuję się jak niespełna rozumu.
Chciałam tego spotkania by móc mu powiedzieć jak wiele dla mnie znaczy, a gdy do tego doszło boję się jak wyroku za morderstwo.
Muszę temu stawić czoło, tylko jak z tego wybrnąć?
~ Nie, to niemożliwe.
~ Możliwe. - powiedziałam pewnie.. - nawet bardziej niż Ci się wydaje. - dodałam już o wiele ciszej.
~ Nie minęliśmy się gdzieś? Przecież skądś Cię znam.
Dalej szedł w zaparte.
~ Powinieneś wrócić na scenę, oni wciąż czekają.
Przypomniałam mu chcąc zakończyć tę bezsensowną wymianę zdań.
~ Wrócę tam pod jednym warunkiem.
~ Jakim?
~ Będziesz na mnie czekać?
Zapytał a ja nie wiedziałam co odpowiedzieć, serce mówiło jedno a rozum drugie, tylko.. którego posłuchać?
~ Będę czekać.
Odpowiedziałam trochę ciszej.
Posłał mi szczery pełen ciepła uśmiech ucałował wierzch mojej dłoni i wyszedł.
Patrzyłam na drzwi którymi chwilę temu wyszedł.
Miałam taką okazję by znów mu wszystko powiedzieć, jednak znów zabrakło mi odwagi.
Czy kiedykolwiek się na to zdobędę?
~ Na Ciebie zawsze..
Powiedziałam szeptem następnie wyszłam tak jak on przed kilkoma minutami i udałam się na swoje wcześniejsze miejsce zachowując się tak jakby nic nie miało miejsca.
Tylko problem tkwił w tym, że przy każdej kolejnej piosence jego wzrok utkwiony był na mnie dlatego postanowiłam złamać obietnicę..
Gdy zniósł spojrzenie na ludzi postanowiłam to zrobić..
I wmieszałam się w tłum tak, by nie mógł mnie zobaczyć..




---------------------------------------


Od Autorki: Wróciłam po tak długiej przerwie mam nadzieję że wam się to spodoba mimo że akcja się tu jeszcze nie rozkręciła postanowiłam tu to przyspieszyć. I oto jestem nie powiem kiedy następny ponieważ sama nie znam daty ale obiecuję że nie długo się pojawi. Mam nadzieję że ktoś tu jeszcze ze mną został, SKOMENTUJCIE! bo nie wiem czy jest sens pisania dalej, czy jest dla kogo.. ;/


Much Love!


~ Veronica Bieber..